-Ale wyrosłaś!- zawołał Syriusz i puścił Dore.
-Jak widać.- powiedziała.
-Chodź zaraz zacznie się posiedzenie.
***
Minęło jakieś 30 minut, gdy do kamienicy zaczęli wchodzić inni członkowie. Nagle, przez drzwi prowadzących do jadalni wbiegła, czarno-włosa czarownica czystej krwi, szkolna przyjaciółka Tonks, Beatrice Fox.
-Beatrice! -zawołała Dora na powitanie.
-Tonks!- wrzasnęła.
-Ciszej dziewczyny.- uciszył je Bill- wiecie czym to grozi a ja też chce się przywitać!
-Bill! Ile to lat już minęło? 3?- powiedziała.
-Mniej więcej.-wzruszył ramionami.-wyładniałaś.
-Dzięki i widzisz nie nosze już okularów- pokazała palcem na swoje oczy.
-Koniec tych pogaduszek!- do pokoju wszedł Moody.
-Mamy nowych członków. Bill idź po księgę! Weasley pokiwał głową i wyszedł z pomieszczenia.
-Nowicjusze!-powiedział szalonooki. - Niech każdy z was się przedstawi. Pierwsza wstała Fox.
-Dzień dobry, jestem Beatrice Fox. Chłopak siedzący na przeciwko jej wyrwał się z rozmowy i się do niej uśmiechnął. Przyszła kolej na Dore. Wstała.
-Cześć! Jestem Tonks.
-A imię?- odezwał się mężczyzna, który pomógł jej wstać.
-Uważaj Remusie, jeśli Ci życie miłe- zawołał Kinksley- taka zasada. Nigdy nie pytaj Tonks o jej imię. Dora uśmiechnęła się do niego.
***
Po zebraniu Syriusz oprowadził Nimfadore po domu. Jak się okazało tu wychowała się jej mama. Dora postanowiła zostać w Kwaterze na noc, weszła do pokoju matki. Był duży o biało-zielonych ścianach. Po środku stało łózko a na przeciwko wielka szafa i regal na książki. Tonks zatrzasnęła drzwi. Dziewczyna leżała na łóżku gdy usłyszała pukanie do drzwi.
,,To Syriusz"-pomyślała.
-Proszę- zawołała. Do pokoju zamiast Blacka wszedł jego przyjaciel, trzymający dwa kubki.
-Hej pomyślałem ze może napijesz się herbaty?- powiedział.
-Tak z przyjemnością- uśmiechnęła się Dora i wzięła od niego kubek.
- Nie przedstawiłem się. Nazywam się Remus Lupin.
- Tak Syriusz mówił ze jesteś....-powiedziała ale w porę ugryzła się w język.
-Wilkołakiem.-szepnął.
-Przykro mi- rzekła i położyła rękę na jego ramieniu.
***
Zbliżała się 18 Tonks ciągle siedziała w starym pokoju mamy z Lunatykiem. Wtedy do pokoju wpadł Syriusz.
-Ej Tonks. ....Lunek co ty tu robisz?-zawołał
-Herbatę piliśmy-powiedziała Dora
-Mniejsza o to- machnął ręką- mamy gości.
-Kogo?-zdziwił się Lupin.
-Beatrice, Astri, Jacoba, Hestie, Billa, Karola i Weronikę, nie było jej na zebraniu- wymienił Black.
-Weronikę? Weronikę Max?!-wrzasnęła Nimfadora.
-Tak. A co, znasz ją?- rzekł
-Tak to moja współpracowniczka. -
I wartościowym członkiem Zakonu.- dodał Remus.
-I jest bardzo zmysłowa-szepnął Syriusz.-Ok chodźmy. Przyjaciele weszli do salonu, który znajdował się na drugim piętrze. Na imprezę przyszło już większość osób. Tonks zobaczyła Weronike, siedziała na kanapie i przerzuciła swoje złote włosy na plecy.
-Dora!- krzyknęła gdy zobaczyła przyjaciółkę.
-Hej!- przywitała się Nimfadora.
-Co ty tu robisz? Też należysz do Zakonu? Znasz Syriusza?- Max zaczęła zadawać pytania, jak zawsze to robi.
-Tak nalezę do Zakonu a Syriusz to mój kuzyn.- powiedziała.
-Serio?-Weronika wyglądała na zdziwioną- Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? -zwróciła się do Łapy- I ty też?
-Wera przepraszam, ale rozumiesz chyba, mam w rodzinie seryjnego morderce!-zawołała Tonks.
-Ja też Cie przepraszam- odezwał się Syriusz i ją przytulił, ale to nie wyglądało jak zwykły przyjacielski uścisk, tylko taki romantyczny. *** -Syriusz możemy porozmawiać?- spytała się Dora.
-Tak, pewnie- powiedział Łapa. Kuzyni wyszli na korytarz.
-Kochasz ją? -Tonks zmrużyła oczy.
-Kogo?
-Weronikę!
Syriusz wyglądał na zakłopotanego. Wiedział, że nie ma wyboru i musi powiedzieć prawdę. Kochał ją. Tak strasznie ją kochał. Marzył o niej. Ale czy ona go kochała? Może, Tonks pomoże mu to odkryć, przecież się przyjaciółkami!
-Tak.-powiedział
~~~~~~
Rozdział miał być jutro. Ale Marika się uparła. Proszę, wypchaj się!
Pozdrawiam: Sandre i Pawła
czwartek, 26 marca 2015
niedziela, 22 marca 2015
Rozdział 1 Zakon Feniksa
-Nimfadora Tonks jest proszona o przyjscie do gabinetu Alastora Moody'ego w trybie natychmiastowym!-Z mikrofonu wydobyl się kobiecy głos.
-Upiekło Ci się Doro- zawołała blondynka siedząca z nogami na biurku.
-Oj zamknij się, Weronika!-kszykneła druga, rózowowłosa, po czym wybuchła śmiechem.- Przeciesz mnie nie wywalą!
-Miejmy nadzieje! Nie chce innej współpracowniczki!-powiedziała Weronika Max.
***
Tonks stanela przed drzwiami prowadzącymi do gabinetu Szalonookiego. Zapukała.
-Wejść!- usłyszała ochrypły męski głos.
Dziewczyna odworzyła drzwi i wślizgneła się do pokoju. Pomieszczenie było prawie puste, przy ścianie stała szafa z dużą ilością szuflad a po biurko przy którym siedział mężczyzna z jednym wielkim okiem.
-Dzieńdobry!-przywitala się
-Darujmy sobie grzeczności.
-Dobrze. Co znowu zrobiłam i tego nie wiem?-przewróciła oczami
-Nic, to owiele powazniejsza sprawa. Musze Ci zadać pewne pytanie-wstał.-Czy wieżysz w powród Lorda Voldemorta?
To imie wzbudziło w Tonks lęk. Pamietała tamtą wojne, chodz była w tedy małą dziewczynką. Wierzyła. Wiedziała że on powrócił. Ale czy Alastor tez wierzy? Jest tylko jeden sposób by sie tego dowiedzieć.
-Tak.-piwiedziała.
-Znasz Billa Weasleya?
-Tak-wzruszyła ramionami.-To mój były.
***
Szalonooki kazał Dorze poczekać na ulicy przed Biurem aurorów. Nagle obok niej deportował się rudowłosy mężczyzna. Podrzedl do Tonks i sie uśmiechnąl
-Dora!-przywitał się
-Cześć Bill!-zawołała
-Złap mnie za ręke- poprosił
-Co?
-Nie o to mi chodzi, musimy się deportować!
-Ach no tak!- Nimfadora złapała przyjaciela i po chwili znaleźli się na całkowicie innej ulicy.
-Jesteśmy!-zawołał Weasley
-Gdzie?
-Zobaczysz- Bill ruszył w strone kamienicy, stanol na studzience i tupnąl w nią nogą. Wtedy pomiedzy numerami 11 a 13 pojawił się całkowicie inne drzwi. Dziewczyna odworzyła z wrażenua usta.-Witaj w Kwaterze głównej Zakonu Feniksa!
Przyjaciele podeszli do kamienicy, Tonks wyciągneła ręke w strone dzwonka, wtedy Weasley chwycił jej nadgarstek.
-Nie dzwoń- powiedział
-Czemu niby?- Połozyła rece na biodrach.
-Zaufaj mi- uśmiechnął się Bill i złapał za klamke. Gdy odworzył drzwi, Dora zobaczyła wąski korytaz, widać, że rodzina, która tu mieszka lubi styl gotycki.
-Chodź- odezwal się chlopak i poprowadził Tonks w strone drzwi. Nimfadora szla za Weasleyem nagle podkneła się o stoik na parasole. Upadła robiąc przy tym wielki hałas. Portal, najwyraźniej prowadzący do jadalni się odworzyl i wybiegl z niego mężczyzna z kasztanowymi wlosami i oczami w oddcieniu miodu. Mial około 30 lat może trochę wiecej. Podrzedl do Dory i wyciągnął w jej strone ręke.
-Nic ci nie jest?- spytał
-Nie. -odpowiedziała i chwyciła jego dłoń.
Przeszedl ją przyjemny dreszcz. Wtedy Tonks usłyszala kobiecy głos, niezbyt przyjazny.
-WYNOSCIE SIE Z MOJEGO DOMU W ZDRAJCY KRWI! SZLAMY I WILKOŁAKI!
Z pokoju wybiegł inny mężczyzna, czarnowlosy.
-Tak wszyscy to wiemy!-wrzsnął-Możesz nie przynudzać?
Kobieta juz nic nie powiedziała. Mężczyzna spojzał się na Tonks która ciągle trzymała ręke drugiego.
-Dora!?-uśmiechnął się. W tedy Nimfadora zrozumiała z kąd go zna. Zawołała:
-Syriusz! Kuzynie!- i rzuciła mu się na szyje..
******
Dam dam dam! Skączyłam! Przepraszam za błędy ortograficzne. Ale mam dyslekcje.
Pozdrawiam Marike, która musiała sprawdzać mi błędy.
-Upiekło Ci się Doro- zawołała blondynka siedząca z nogami na biurku.
-Oj zamknij się, Weronika!-kszykneła druga, rózowowłosa, po czym wybuchła śmiechem.- Przeciesz mnie nie wywalą!
-Miejmy nadzieje! Nie chce innej współpracowniczki!-powiedziała Weronika Max.
***
Tonks stanela przed drzwiami prowadzącymi do gabinetu Szalonookiego. Zapukała.
-Wejść!- usłyszała ochrypły męski głos.
Dziewczyna odworzyła drzwi i wślizgneła się do pokoju. Pomieszczenie było prawie puste, przy ścianie stała szafa z dużą ilością szuflad a po biurko przy którym siedział mężczyzna z jednym wielkim okiem.
-Dzieńdobry!-przywitala się
-Darujmy sobie grzeczności.
-Dobrze. Co znowu zrobiłam i tego nie wiem?-przewróciła oczami
-Nic, to owiele powazniejsza sprawa. Musze Ci zadać pewne pytanie-wstał.-Czy wieżysz w powród Lorda Voldemorta?
To imie wzbudziło w Tonks lęk. Pamietała tamtą wojne, chodz była w tedy małą dziewczynką. Wierzyła. Wiedziała że on powrócił. Ale czy Alastor tez wierzy? Jest tylko jeden sposób by sie tego dowiedzieć.
-Tak.-piwiedziała.
-Znasz Billa Weasleya?
-Tak-wzruszyła ramionami.-To mój były.
***
Szalonooki kazał Dorze poczekać na ulicy przed Biurem aurorów. Nagle obok niej deportował się rudowłosy mężczyzna. Podrzedl do Tonks i sie uśmiechnąl
-Dora!-przywitał się
-Cześć Bill!-zawołała
-Złap mnie za ręke- poprosił
-Co?
-Nie o to mi chodzi, musimy się deportować!
-Ach no tak!- Nimfadora złapała przyjaciela i po chwili znaleźli się na całkowicie innej ulicy.
-Jesteśmy!-zawołał Weasley
-Gdzie?
-Zobaczysz- Bill ruszył w strone kamienicy, stanol na studzience i tupnąl w nią nogą. Wtedy pomiedzy numerami 11 a 13 pojawił się całkowicie inne drzwi. Dziewczyna odworzyła z wrażenua usta.-Witaj w Kwaterze głównej Zakonu Feniksa!
Przyjaciele podeszli do kamienicy, Tonks wyciągneła ręke w strone dzwonka, wtedy Weasley chwycił jej nadgarstek.
-Nie dzwoń- powiedział
-Czemu niby?- Połozyła rece na biodrach.
-Zaufaj mi- uśmiechnął się Bill i złapał za klamke. Gdy odworzył drzwi, Dora zobaczyła wąski korytaz, widać, że rodzina, która tu mieszka lubi styl gotycki.
-Chodź- odezwal się chlopak i poprowadził Tonks w strone drzwi. Nimfadora szla za Weasleyem nagle podkneła się o stoik na parasole. Upadła robiąc przy tym wielki hałas. Portal, najwyraźniej prowadzący do jadalni się odworzyl i wybiegl z niego mężczyzna z kasztanowymi wlosami i oczami w oddcieniu miodu. Mial około 30 lat może trochę wiecej. Podrzedl do Dory i wyciągnął w jej strone ręke.
-Nic ci nie jest?- spytał
-Nie. -odpowiedziała i chwyciła jego dłoń.
Przeszedl ją przyjemny dreszcz. Wtedy Tonks usłyszala kobiecy głos, niezbyt przyjazny.
-WYNOSCIE SIE Z MOJEGO DOMU W ZDRAJCY KRWI! SZLAMY I WILKOŁAKI!
Z pokoju wybiegł inny mężczyzna, czarnowlosy.
-Tak wszyscy to wiemy!-wrzsnął-Możesz nie przynudzać?
Kobieta juz nic nie powiedziała. Mężczyzna spojzał się na Tonks która ciągle trzymała ręke drugiego.
-Dora!?-uśmiechnął się. W tedy Nimfadora zrozumiała z kąd go zna. Zawołała:
-Syriusz! Kuzynie!- i rzuciła mu się na szyje..
******
Dam dam dam! Skączyłam! Przepraszam za błędy ortograficzne. Ale mam dyslekcje.
Pozdrawiam Marike, która musiała sprawdzać mi błędy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)