niedziela, 22 marca 2015

Rozdział 1 Zakon Feniksa

-Nimfadora Tonks jest proszona o przyjscie do gabinetu Alastora Moody'ego w trybie natychmiastowym!-Z mikrofonu wydobyl się kobiecy głos.
-Upiekło Ci się Doro- zawołała blondynka siedząca z nogami na biurku.
-Oj zamknij się, Weronika!-kszykneła druga, rózowowłosa, po czym wybuchła śmiechem.- Przeciesz mnie nie wywalą!
-Miejmy nadzieje! Nie chce innej współpracowniczki!-powiedziała Weronika Max.
***
Tonks stanela przed drzwiami prowadzącymi do gabinetu Szalonookiego. Zapukała.
-Wejść!- usłyszała ochrypły męski głos.
Dziewczyna odworzyła drzwi i wślizgneła się do pokoju. Pomieszczenie było prawie puste, przy ścianie stała szafa z dużą ilością szuflad a po biurko przy którym siedział mężczyzna z jednym wielkim okiem.
-Dzieńdobry!-przywitala się
-Darujmy sobie grzeczności.
-Dobrze. Co znowu zrobiłam i tego nie wiem?-przewróciła oczami
-Nic, to owiele powazniejsza sprawa. Musze Ci zadać pewne pytanie-wstał.-Czy wieżysz w powród Lorda Voldemorta?
To imie wzbudziło w Tonks lęk. Pamietała tamtą wojne, chodz była w tedy małą dziewczynką. Wierzyła. Wiedziała że on powrócił. Ale czy Alastor tez wierzy? Jest tylko jeden sposób by sie tego dowiedzieć.
-Tak.-piwiedziała.
-Znasz Billa Weasleya?
-Tak-wzruszyła ramionami.-To mój były.
***
Szalonooki kazał Dorze poczekać na ulicy przed Biurem aurorów. Nagle obok niej deportował się rudowłosy mężczyzna. Podrzedl do Tonks i sie uśmiechnąl
-Dora!-przywitał się
-Cześć Bill!-zawołała
-Złap mnie za ręke- poprosił
-Co?
-Nie o to mi chodzi, musimy się deportować!
-Ach no tak!- Nimfadora złapała przyjaciela i po chwili znaleźli się na całkowicie innej ulicy.
-Jesteśmy!-zawołał Weasley
-Gdzie?
-Zobaczysz- Bill ruszył w strone kamienicy, stanol na studzience i tupnąl w nią nogą. Wtedy pomiedzy numerami 11 a 13 pojawił się całkowicie inne drzwi. Dziewczyna odworzyła z wrażenua usta.-Witaj w Kwaterze głównej Zakonu Feniksa!
Przyjaciele podeszli do kamienicy, Tonks wyciągneła ręke w strone dzwonka, wtedy Weasley chwycił jej nadgarstek.
-Nie dzwoń- powiedział
-Czemu niby?- Połozyła rece na biodrach.
-Zaufaj mi- uśmiechnął się Bill i złapał za klamke. Gdy odworzył drzwi, Dora zobaczyła wąski korytaz, widać, że rodzina, która tu mieszka lubi styl gotycki.
-Chodź- odezwal się chlopak i poprowadził Tonks w strone drzwi. Nimfadora szla za Weasleyem nagle podkneła się o stoik na parasole. Upadła robiąc przy tym wielki hałas. Portal, najwyraźniej prowadzący do jadalni się odworzyl i wybiegl z niego mężczyzna z kasztanowymi wlosami i oczami w oddcieniu miodu. Mial około 30 lat może trochę wiecej. Podrzedl do Dory i wyciągnął w jej strone ręke.
-Nic ci nie jest?- spytał
-Nie. -odpowiedziała i chwyciła jego dłoń.
Przeszedl ją przyjemny dreszcz. Wtedy Tonks usłyszala kobiecy głos, niezbyt przyjazny.
-WYNOSCIE SIE Z MOJEGO DOMU W ZDRAJCY KRWI! SZLAMY I WILKOŁAKI!
Z pokoju wybiegł inny mężczyzna, czarnowlosy.
-Tak wszyscy to wiemy!-wrzsnął-Możesz nie przynudzać?
Kobieta juz nic nie powiedziała. Mężczyzna spojzał się na Tonks która ciągle trzymała ręke drugiego.
-Dora!?-uśmiechnął się. W tedy Nimfadora zrozumiała z kąd go zna. Zawołała:
-Syriusz! Kuzynie!- i rzuciła mu się na szyje..
******
Dam dam dam! Skączyłam! Przepraszam za błędy ortograficzne. Ale mam dyslekcje.
Pozdrawiam Marike, która musiała sprawdzać mi błędy.

1 komentarz:

  1. Przepraszam za błąd z numerem kamienicy. Zapomniało mi się. A nie mialam wifi.

    OdpowiedzUsuń